W równie wysokiej formie
W równie wysokiej formie zastał go rok. 1966 i sezon przedolimpijskiego rekonesansu w Meksyku. W ciągu czterech dni stoczył cztery mordercze pojedynki, odnosząc zwycięstwa nad Bułgarem Stojczewem, mistrzem Kuby Betancourtem, imiennikiem swego niedawnego rywala - Walerym Frołowem i Rumunem Vasile. Szczególnie ciężka i dramatyczna była przeprawa z Kubańczykiem. Szala zwycięstwa długo ważyła się, zanim wreszcie nokautujący cios Polaka w trzeciej rundzie powalił rywala na deski. Ten pojedynek na zawsze utrwalił się w pamięci Kuleją i do dziś uważany jest za jeden z najtrudniejszych w jego karierze bokserskiej. Następny rok przyniósł pewną obniżkę formy, ale mimo to zdołał sięgnąć w Rzymie po wicemistrzostwo Europy, ulegając jedynie Waleremu Frołowowi 3 : 2. Tam też zapoczątkowana została historia pojedynków Polaka z Węgrem Janosem Kajdim; walk, które elektryzowały wówczas całą pięściarską Europę. „Janos był wyjątkową postacią w galerii moich rywali. Spotkaliśmy się trzy razy, ale nigdy nie miałem tej satysfakcji, aby móc szczerze powiedzieć, że rozszyfrowałem jego styl walki. Mimo dwóch zwycięstw odnosiłem wrażenie, że jest jedynym bokserem przewyższającym mnie w walce opracowaną do perfekcji taktyką i pięściarską inteligencją. Był wręcz genialnym strategiem. Nocami śniły mi się te jego niebieskie, wiercące, niespokojne oczy, obnażające w bezlitosny sposób wszystkie moje słabości.
| |